INSTAGRAM

Instagram

12/16/2015

Jak wiązać damski szalik?

    Hejo! 
Zima, już wreszcie jest! Tyle szczęścia. Jest zimno, nic odkrywczego, w końcu ta pora taka ma być. Trzeba się już ubierać w typowo zimowe rzeczy typu: swetry, płaszcze, czy też cieplutkie szaliki. 
    O takie jak tutaj:



**********
**********
    Kto z Was zastanawiał się jak najwygodniej zawiązać sobie szalik wokół szyi? Osobiście długo myślałam, ale nic nie wymyśliłam... Próbowałam różnych opcji, ale nie wszystkie okazały się strzałem w dziesiątkę. 
    Jak to często bywa z pomocą przychodzi pan Google. Wpisałam frazę i szukałam czegoś co okaże się pomocne i w prosty sposób wytłumaczy jak ciekawie wkomponować szal do płaszczyku. 
Przeglądałam wiele stron, aż w końcu YouTube. Skoro są tutoriale związane z krawatami, to czemu nie z szalikami? Tak! Były i one. 
    Zatem poniżej kilka z tych filmów, które według mnie okazały się bardzo pomocne. 

12/10/2015

"Wielki Świat Sztuki"

    Oślepiające reflektory, wrzawa i wielkie oczekiwanie, a w końcu głośne brawa... Brzmi całkiem nieźle. Prawda?
    Kto kiedykolwiek będąc dzieckiem marzył o karierze w Wielkim Świecie Sztuki ten wie jak dużo to może znaczyć. Niezależnie czy to scena, wielki amfiteatr, czy też miejsce w światowych galeriach.  Artyzm to chyba najlepsze wyrażenie umiłowania sztuki i wszystkiego z nią związanego. Właśnie artystę ceni się i szanuje. Tworzy coś dotychczas niespotkanego. Zwraca uwagę na czyste piękno najzwyklejszych rzeczy.
    Można zapytać, a co z twórcami? Czy wszystkich można nazwać artystami?  Hmm... Ciężko stwierdzić. We współczesnym świecie jest wielu pseudo artystów. Tworzą coś co ciężko nazwać sztuką. Chociaż każdy rozumieć może tą definicję inaczej. W końcu z upływem czasu te dzieła nabierają wartości dla przyszłych pokoleń.


12/07/2015

C.D. / Uciążliwe współlokatorki #2

Nowy etap, zawsze niesie coś zupełnie innego, nieoczekiwanego. Ważne by nie zatracić tego co było wcześniej, i umiejętnie wkomponować to z aktualną rzeczywistością... 

Hejo !
    Właśnie próbuję się zmobilizować do pisania. Zobaczymy jak mi to wyjdzie. Mam nadzieję, że w każdej możliwej chwili coś wystukam w klawiaturze. Takie małe co nieco. Zdradzę, iż tematów co niemiara. :D  Od czego by tu zacząć... Studia, współlokatorki, dom, związek (tego na pewno nie poruszę, zostawię to tylko i wyłącznie dla siebie ;))

    Jeszcze na początku zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam idąc na dziennikarstwo, czy ogólnie wybrałam przyszłościowo. W końcu 2-letnie studium może byłoby bardziej pewne?
Szybko porzuciłam te wszystkie myśli i wzięłam się za naukę. Serio! Uczę się, i jak na razie mam 5 i 4. Genialnie byłoby tak trzymać już do końca, ale studia nie są proste, więc mam świadomość wszystkich komplikacji, choćbym nie wiem jak się starała.
    Jeśli chodzi o Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie (UPJPII) jestem bardzo zadowolona. Co prawda jestem dopiero na pierwszym roku i nie skończył się semestr, ale na tym etapie nie mam żadnych zastrzeżeń. Uważam, że dobrze postąpiłam składając dokumenty na tejże uczelni. Jestem pewna, że wielu wykładowców zapadnie mi w pamięć. :D




    Tu jest bardziej pytanie do osób, które mieszkały lub mieszkają ze współlokatorami. Zdarzyło wam się, żeby zabierali wam jedzenie? Nie tak jednorazowo, ale tak ciągle i praktycznie wszystko bez pytania. Jestem osobą, która musi się z tym zmagać. Sądziłam, że studentki i to jeszcze starsze mają trochę klasy i ogólnie jakiegoś ogarnięcia. A tu osoby kompletnie nie szanujące cudzą własność. Dbanie o czystość również nie należny do ich najmocniejszej strony Ten temat nadaje się na osobny post pt. "Uciążliwi współlokatorzy, Raport.". Tak naprawdę niegłupi pomysł. ^^
   Żeby nie było, że wszystkie są okropne. Koleżanka mieszkająca ze mną w pokoju jest bardzo w porządku. Jej też giną różne rzeczy i również ta całą sytuacja jest dla niej denerwująca. Dla kogo by nie była? Można dostać paranoi. Naprawdę! Żadne rozmowy nic nie dają. Co tu zrobić? Jeszcze kilka miesięcy wspólnego mieszkania...


***


Zapraszam do polubienia / subskrypcji :

          

11/30/2015

Coś się kończy, by coś zacząć się mogło. #1

    Hej! Te dobre kilka miesięcy wakacji już mam prawie za sobą. Szybko minęło 5 miesięcy odkąd skończyłam LO. Wiele się wydarzyło. Szczerze mówiąc nigdy nie spodziewałabym się takiego obrotu spraw. Gdzieś w środku wiedziałam, że ten rok będzie w pewnym sensie inny, ale tak pozytywnie. W końcu studniówka, matura, długie, a nawet bardzo długie wakacje (najdłuższe w życiu) podczas których wydarzyły się same miłe rzeczy i ta jedna najważniejsza, i wreszcie studia.         Zawsze chciałam wyrwać się z tego miejsca gdzie jestem, gdzieś dalej. W głowie miałam wiele pomysłów, ale najbardziej marzyła mi się stolica. Nie jest cudem architektonicznym, ale ma coś w sobie (według mnie) przyciągającego. Jednak chęć pozostania blisko rodziny, przyjaciół wygrała, a Kraków... Najpiękniejsze miasto, które chce lepiej poznać, nie tylko sukiennice i zamek. Co więcej jeśli chcę nadal rozwijać się artystycznie stolica potrzebna mi nie jest. Nie robię błyskotliwej kariery. Na razie. Grunt to pozytywne nastawienie, od którego zależy naprawdę wiele, jak nie wszystko. Trzeba w siebie wierzyć i KONIEC.

    Wracając. Te ostatnie kilka miesięcy były naprawdę udane. Troszkę się zadziało :D
Jestem już w Krakowie, więc gdyby ktoś zauważył lekko zagubioną dziewczynę to na pewno ja. A tak szczerze, jakoś sobie radzę, w końcu mam najlepszego przewodnika na świecie.

    Legitymacja studencka jest tragiczna. Głownie chodzi mi o zdjęcie, jak z więzienia. Cały okres studiów można by przez to nazwać odsiadką. W głębi serca liczę, że studia nie będą takie złe. Moja ambicja jak zawsze jest lekko niezdrowa. Zakładam, że po pierwszym tygodniu lub po pierwszym kolokwium zmienię zdanie i będę liczyć tylko na zaliczenie.
    Już pierwszego dnia na UPJP2 miałam lektorat z mego ulubionego języka, czyli niemieckiego. Tak go wielbię, że aż wybrałam sobie rozszerzenie. Oczywiście wszystko to sarkazm. xD Język niemiecki ma swoje plusy; taki ciężki nie jest. Muszę zacząć przypominać go sobie.

   Jak na razie czuję się jak na takiej kilkudniowej wycieczce, która teraz będzie trwać troszkę dłużej, bo przy dobrych prognozach 5 lat lub nawet 7 lat (plus studia podyplomowe). Z czasem to się zmieni, muszę się tylko przyzwyczaić. Póki co można powiedzieć, że wszystko jest takie nowe. Oczywiście zapomniałam kilka rzeczy do mieszkania, a miałam przygotowane. Takie rzeczy mogę tylko ja. Znowu z lekka dramatyzuję. Dużo jest osób takich jak ja. Czasem zbyt pewnych siebie, a jednocześnie też to idzie w drugą stronę. Po prostu zależy to nie tyle co od dnia, ale i też od szeregu wielu innych rzeczy, sytuacji. Naprawdę, od wielu... Sądzę, że te rozważania może zostawię na kolejny post jeśli tylko uda mi się zebrać to wszystko jakoś w jedną całość na tyle, by to jakoś tam spisać.

 Instagram: dusia_b

Jeszcze tak było w październiku... A teraz? Hmm...To już w kolejnym poście. :D 

8/10/2015

Kolejny etap: Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Papieskiego -> Dziennikarstwo i komunikacja społeczna || 3 Lata Bloga

    Hej ! Tak, wiem bardzo długo nic nie było. Ta cała matura była bardzo absorbująca, chociaż ciężko stwierdzić czy się uczyłam...Można by rzec, że wcale. Wyszłam z założenia, że co już miałam umieć nauczyłam się w ciągu 3 letniego pobytu w liceum i nawet te 100 dni może by coś dały, ale byłaby to nauka na zasadę 3xZ. Ogólnie wyszło, że na maturę poszłam nie dość, że zestresowana i spanikowana to jeszcze na spontanie. Jak sobie tak na to patrzę, wyszło mi nawet na dobre. Zdałam wszystkie egzaminy i w porównaniu ze skalą centylową...chyba jestem geniuszem ! :D Tak na serio wyszło chyba tak przyzwoicie, ale znając swoje umiejętności mój wynik mógł być co najmniej o 20 % wyższy z j.polskiego, wosu i historii. Zaskakuje mnie nadal moje 80% z j.niemieckiego. Jedyna rzecz, która mnie uszczęśliwiła dnia 10 lipca to wiadomość o dostaniu się na studia. Moim faworytem wśród uczelni był Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, a dokładniej Wydział Nauk Społecznych, kierunek dziennikarstwo i komunikacja społeczna.
    Bycie pogodynką to moje powołanie ! Sądzę, iż teraz moje posty będą się pojawiać częściej, nie tylko dlatego, by pracować nad stylem, ale będę mogła połączyć przyjemne z pożytecznym i od nowa wzbudzić w sobie zamiłowanie do pisania, które ostatnio lekko ucierpiało....
Ileż będę mieć czasu na bloga... Już nie mogę się doczekać ! Planuję zmienić szatę graficzną, bo ta nie jest zbyt zachwycająca...minimalizm, który swoją drogą uwielbiam. W tym wypadku chyba się nie sprawdza, trzeba w życiu ryzykować i próbować czegoś nowego szczególnie jeśli chodzi o wygląd strony. xD
   Poza tym... po skończeniu szkoły dużo się zmieniło u mnie i to tylko w pozytywnym sensie. <3 
Założyłam konto na instagram.com... A tak się wyrzekałam,że tego nie uczynię...

Instagram

Dzisiaj mijają 3 lata odkąd założyłam bloga. Czas szybko upłynął. Ten blog to nic innego jak całe 3 lata mojego licealnego okresu i mam nadzieję, że również i studenckiego. Świętować myślę, że jakoś na stronie nie będę. To taka symboliczna rocznica dla mnie. :D

Kolejne części rozważań już niedługo, a teraz zabieram się za planowanie tego co będę robić w kolejnych tygodniach. :D

5/04/2015

MATURA, czyli mogę zacząć płakać, czy się śmiać ?

    Hej ! Hahahah. Życie jest prześmieszne. Dlaczego? Mój geniusz sięga zenitu ! Dzisiaj sobie to uświadomiłam wracając z kuzynem z egzaminu maturalnego z języka polskiego. Rozmowa z tak pozytywnym człowiekiem mi to pokazała. :D 
    "Jak uczyć się do matury?" Gdzie nie widziałam tych nagłówków? Boże ! Poradniki wydawałoby się jak znalazł... Ale! Każdy jest inny, ta prawda jest znana (hmmm) od naprawdę bardzo dawna. Nie twierdzę, rady pierwsza klasa. Szczerze? Komu chce się kombinować z kolorami markerów? Wiem! Dla wzrokowców takich jak ja wiele to ułatwia. Tak! Tylko zabawy kolorami, gdy czasu na naukę nie jest dużo, pomysłem jest raczej czasochłonnym. Znając mnie, pewnie rozwodziłabym się nad tym, jaki kolor pasuje do drugiego, żeby nie drażniło zbytnio. 
    Mój tata nie rozumie na przykład jak mogę się uczyć słuchając głośno muzyki... No, cóż... Odpowiedź jest jedna. Żyję w swoim własnym świecie! A tak a'propos. Powoli wracam do wylewania żali i innych podobnych lub kompletnie innych emocji. Moje teksty, zaczynają być mniej pesymistyczne, zauważyłam. To chyba ta fryzura! hahah 
    Właśnie przypomniała mi się rozmowa z przyjaciółką. W tej jednej sytuacji to właśnie fryzura wszystko wyjaśnia. Czasem zmiany są bardzo potrzebne. Zastanawiam się czy po maturze, (którą mam nadzieję zdam :D) nie zmienić właśnie fryzury. Obecnie mam bardzo długie włosy, ale w sumie szkoda mi ich, a mam taką wewnętrzną potrzebę zmian... Może je wprowadzę na innej płaszczyźnie?
    Wracając do maturki. Lalka! Myślałam, że wygrałam życie. :D Miałam "miliony" pomysłów na argumentację, wybrałam Makbeta i Ludzi Bezdomnych, wszystkie lektury powtórzyłam w niedzielę i w dniu maturki. Żyję na krawędzi ! Teraz czas na matematykę, uczyłam się jej jak nigdy dotąd. Za chwilę, znowu coś powtórzę. Może jakieś wzory zadań otwartych... 
    Naukę przeplatam z dużo przyjemniejszymi rzeczami. Film poniżej. ;) Nagranie z ostatniego konkursu. Gdybym wcześniej wiedziała, że będzie na nim kumpel... nie byłby filmik na telefonie nagrany. Jakość ujdzie w tłumie. 
   Dzisiaj też muszę zobaczyć o co chodzi w rekrutacji na uczelnie, do których się wybieram. Wybrałam Uniwersytet Papieski w Krakowie i gdyby coś Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, na obu jest dziennikarstwo. 
Jak to zwykle bywa zawsze po dłuższej przerwie się rozpisuję. :D

3/05/2015

Wielki powrót? "I have nothing, if I don't have you "

Hej! Troszkę zeszło mi z napisaniem tego postu. Cóż mogę, więcej powiedzieć... klasa maturalna. Nie sądziłam, że będzie aż tak ciężko. Nie muszę chyba przypominać o mojej jakże nieźle zapowiadającej się karierze.<haha> No, więc koncertów, i różnych innych występów dużo było.
Założyłam Snapchat'a jak coś to: dusiab . Także...wiedzie gdzie mnie szukać na co dzień.
Zatem, mamy już streszczenie streszczenia mojego życia w ciągu minionych miesięcy. :D


Od czego by tu zacząć... Hmm. O! Już wiem. No to na pierwszy ognień idzie moja największa miłość...Muzyka, jakże by inaczej. W strefie uczuciowej na szczęście nie ma żadnych zmian, bo po co komplikować sobie życie przed maturą. xD Wzięłam udział w Przeglądzie Piosenki Patriotycznej, no i... 3 miejsce zajęłam, byłoby 1, ale to z powodu mojej głupoty. Jednak nie narzekam, bo nawet na nic nie liczyłam, więc dla mnie coś takiego...SUPER! Trzeba cieszyć się z najmniejszego sukcesu, i pracować jeszcze ciężej, żeby w końcu osiągnąć coś czego się pragnie.

Z powodu, aż tak długiej nieobecności na blogu, którą mam zamiar jakoś nadrobić...
TADAM ! 

Filmiki z moich występów w szkole. 
Pierwszy to taki miks różnych występów podczas Zaduszek Artystycznych
Jestem w 0,23- 0,44 i2,24- 2,46 oraz 3,24 do końca
No i kolejny film tym razem z Koncertu Charytatywnego dla Lenki. 
Polecam przesłuchać, oglądnąć w całości.
Przez chwilkę jestem na nagraniu w 7,08-7,18, ale trzeba się wsłuchać, kto przejrzy będzie wiedzieć o co chodzi. xD
Kolejna sprawa, Wyczekiwana, ale później już mniej studniówka... Swoją własną ma się tylko raz, ale też byłam na innej, więc bawiłam się świetnie dwa tygodnie z rzędu. Na pierwszej studniówce miałam na sobie złoto-czarną sukienkę, a już na swoją założyłam moją wymarzoną, szafirową. Nie myślałam o robieniu sobie zdjęć, w trakcie imprezy, bo jak wiadomo nie myślałam o takich rzeczach. Ale! Mam takie coś jak przymierzałam sukienkę, i takie zdjęcie ze Snap'a. Jakość niestety taka sobie, sukienka była w kolorze szafirowym, bo coś tak średnio go widać... ;P 
Studniówka była w styczniu, a do tej pory otrzymaliśmy wszyscy tylko zdjęcia z partnerami... najprawdopodobniej reszta będzie końcem marca... Troszkę późno, a nie mogę się doczekać tego co zobaczę. Liczę, że nie jestem na dużej liczbie zdjęć. :D

W czasie ferii uczyć się miałam do matury, ale jakoś nie znalazłam motywacji. Jakby sama MATURA nią nie była. O.o Ogarnęłam się w tym tygodniu i mam już repetytoria, więc zaczynam się ostro uczyć. Podczas wolnego dużo czytałam, np. 50 Twarzy Grey'a (cała trylogia), 4 tomy z serii Dotyk Crossa Sylvi Day i Jane Austin Rozważna i Romantyczna. Także... nie nudziłam się. Byłam w kinie na 50 Twarzach Grey'a . Hmm...film mógłby być lepszy, ale jeszcze taki najgorszy nie był. Muzyka zdecydowanie była najlepszym elementem filmu. Każda piosenka bardzo mi się spodobała. Szczególnie Skylar Grey I Know You i Salted Wound Sii. 

Będę próbować czasem coś napisać, bo szczerze mówiąc brakowało mi tego. 
W kolejnym poście dodam zdjęcia z mojej ostatniej sesji. ^^
Cóż mogę więcej dodać? Hmm... jeśli ktoś chce być na bieżąco z tym co u mnie zachęcam do dodania mnie na Snapchat: dusiab